Pamiętam jak dziś gdy pierwszy raz spróbowałam dżemu z pigwy. Było to u mojej babci, która zrobiła mi na śniadanie pyszny omlet francuski. Długo szukała jakiegoś dżemu w szafkach aż tu nagle wyskoczyła i mówi: "Mam coś specjalnego, ostatni słoiczek dżemu pigwowego", i opowiedziała mi jak to przed laty posadzili na działce pigwę i cierpliwie czekali na pierwsze owoce. Opowiadała tez że dawniej na placach uginały się stragany pod dojrzałymi owocami pigwy. że każdy robił z niej dżemy, nalewki i inne konfitury. Patrzyłam na jej twarz, która rozpromieniała się gdy mówiła o cudownym zapachu pigwy gdy świeżą, zerwana prosto z drzewa brała w dłonie. Tak, to były czasy.
Teraz po latach przypominam sobie ten wspaniały, nieznany mi wcześniej smak dżemu pigwowego. Pełna tego wypomnienia, rok temu wybrałam się na plac targowy z zamiarem zakupu pigwy na dżemy. Naszukałam się jak szalona, aż w końcu udało mi się dostać niezwykle drogą. Pozwoliłam sobie na 1 kg i zamiast dżemu drobiłam najpyszniejsza na świecie Pigwówkę.
